poniedziałek, 7 lipca 2014

_PROLOG_

*Harry*

        Siedziałem samotnie w samolocie słuchając swoich ulubionych piosenek i rozmyślając o wszystkim i o niczym. Wycieczka do Paryża. Nareszcie. Nagle poczułem, że ktoś delikatnie dotyka mojego ramienia.
-Wolne?- spytał chłopak, którego znałem ze szkoły. Znałem? Każdy go znał. Louis Tomlinson to najsławniejszy koleś w szkole. Swoją drogą bardzo seksowny, podobał mi się od dłuższego czasu. Miał na głowie ten swój oryginalny artystyczny nieład i niebieskie oczy, które tak cholernie mi się podobały. Kto by na niego nie leciał?
-Jasne, siadaj- odpowiedziałem i zarumieniłem się. Nie byłem zbyt śmiały, przyjaciół też nie miałem wielu. Właściwie to tylko dwóch: Nialla i Zayna. Jeśli tego drugiego mogłem nazwać przyjacielem, bo był on chłopakiem blondyna,ale i tak spędzałem z nim dużo czasu. Ale wracając do tematu: zaskoczyło mnie to, że Louis chciał usiąść razem ze mną. Przecież miał dziesiątki przyjaciół. To co zawsze mnie w nim zadziwiało to to, że nie miał dziewczyny, chociaż wszystkie na niego leciały.
-Ty jesteś Harry? Harry Styles?- zapytał mnie towarzysz.
-Tak.- użyłem zdawkowej odpowiedzi cały czas wpatrując się w wyświetlacz swojego telefonu. Poczułem, że znów się rumienię. Właściwie to skąd on znał moje imię?
- Widzę, że nie jesteś zbyt rozmowny- odparł Louis lecz nie usłyszał mojej odpowiedzi.
- Drodzy Państwo, prosimy zapiąć pasy, podchodzimy do startowania. -Usłyszeliśmy głos stewardesy. Wyjąłem słuchawki z uszu pewnym ruchem dłoni i odłożyłem telefon do plecaka, przedtem wyłączając go. Zapiąłem pasy i zobaczyłem, że mój towarzysz robi to samo. Nigdy nie leciałem samolotem, więc trochę się bałem. Położyłem swoją dłoń na podłokietniku. Zamknąłem oczy i zacisnąłem zęby gdy samolot ruszył. Nagle poczułem czyjąś dłoń na swojej. Powoli podniosłem powieki i ujrzałem widok, który bardzo mnie zaskoczył. Lou złapał mnie za rękę i zacisnął powieki. Wyglądał słodko. Chwila. Ugh, rumienię się nawet myśląc o nim? Nieważne. Nawet nie zauważyłem kiedy znaleźliśmy się na górze. Po chwili zdałem sobie sprawę z tego, iż chłopak otworzył oczy i wpatrywał się nimi we mnie tak jak ja w niego.
- Coś nie tak?- zapytał chłopak. Spojrzałem na nasze złączone ręce. - Oh, sory. Nie lubię latać samolotami. Nie mów nikomu, ale boję się latać.- Uśmiechnął się do mnie, a ja odwzajemniłem gest. - Możesz wszystkim powiedzieć, ale ja też- odpowiedziałem mu z uśmiechem.
- Czyli jednak umiesz prowadzić konwersację- bardziej stwierdził niż zapytał.
- Chyba tak- powiedziałem, a na mojej twarzy pokazał się jeszcze większy banan niż przed chwilą. Resztę podróży przemilczeliśmy. Kiedy stewardesa poinformowała nas o lądowaniu ponownie zapiąłem pasy, które odpiąłem gdy wnieśliśmy się w górę jakąś godzinę temu. Moja ręka powędrowała tam gdzie wcześniej i znów poczułem czyjąś ciepłą dłoń na swojej. Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem.
-Wylądowaliśmy- usłyszałem miły głos pracownicy samolotu. Mówiła coś jeszcze, ale nie słuchałem jej, ponieważ w tym momencie myślałem tylko o tym, by jak najszybciej wyjść z tej piekielnej maszyny.

*__*

Prolog mojego pierwszego fanfiction. Może komuś się spodoba. Mam nadzieję, że ktoś to w ogóle przeczyta. Zostawiajcie komentarze :) 

1 komentarz:

  1. Czekam na 2 rozdział, myślę że powstanie, bo jest super. 1 przeczytałam 2 razy tak mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń